|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
rozdarty 2 Zabawne jak ludzie potrafią sobie sami komplikować życie. Jak sami utrudniają to, co jest proste. Stwarzamy sobie sami problemy tam gdzie ich nie ma. Dosłownie wykopujemy je spod ziemi, ściągami niczym pioruny z nieba. I po co? Tylko po to, by coś przeżyć, by w jakimś, chociażby minimalnym stopniu poczuć adrenalinę, ekscytację chwilową, tym, że się coś przeżyło. Ze mną nie jest inaczej. Nie potrafię żyć, w zgodzie z naturą, sam ze sobą. Zawsze zrobię coś, co na 100% uprzykrzy moje życie w najbliższym czasie. W imię czego? W moim przypadku chodzi o to, że chce... No właśnie, czego ja chce tak naprawdę? Myślę, że poczucia bezpieczeństwa, bliskości drugiego człowieka. Kłaść się spać i budzić się koło tej samej osoby. Rozmawiać z nim, śmiać się, płakać, denerwować... Niby taka prosta rzecz, a jednak. W moim przypadku to jest jeszcze na tyle utrudnione, że jest ich dwóch. Coraz gorzej się z tym czuję i może dlatego ostatnio, podczas pobytu Artura w Poznaniu powiedziałem, Jemu o Cezarym. Powiedziałem, że piszę z kimś. To fakt minąłem się z prawdą, bo nie powiedziałem, że się już spotkaliśmy parę razy, a to, że nocowałem u Niego to tak jakoś z głowy mi wyleciało. Ucieszył się, ale czy to była szczera radość? Powiedział, że chce bym ułożył sobie życie i znalazł kogoś, kto da mi to, czego On dać nie może. Jednak w tym wszystkim pojawiła się nutka zazdrości, zwątpienia. Miałem nawet wrażenie, że chce powiedzieć: nie zabraniam Tobie, jesteś mój i tylko mój. Nie powiedział tak jednak. Z drugiej strony Cezary, "przystopował" naszą znajomość. Nawet nie odpisuje wieczorem na sms z życzeniami dobrej nocy. Sam już nie wiem, co myśleć. To prawda chciałbym spróbować stworzyć ciekawą relację z tym facetem. Pociąga mnie on zarówno intelektualnie, fizycznie, psychicznie... Ogólnie, dobrze mi z Nim i przy Nim. Chciałbym tylko, by w jakiś sosób się określił. Prawda jest taka, że ma dwa wyjścia. Albo chce dać mi szanse i nadzieję, albo nie. W tej chwili jestem w takim rozchwianiu emocjonalnym, że to nieporozumienie. Właśnie to jest to, o co chodziło mi na początku. Przecież mógłbym zakończyć jedną lub drugą znajomość i żyć spokojnie. Poświęcić jednego lub drugiego i mieć to wszystko z głowy. Jednak z pobudek czysto egoistycznych nie robię tego, gdyż postanowiłem, że taki krok zrobię w momencie, kiedy będę miał pewność, której w tej chwili niestety mi brakuje 2008-10-19 20:58:05 skomentuj (1) 1 Właściwie dlaczego rozdarty? Co sprawia, że człowiek taki jak ja, czuje się rozdzierany na wszystkie możliwe sposoby? Zakładając tego bloga whałem się, niczym wahadło starego zegara ściennego, pomiędzy kimś, z kim byłem, a kimś, kto zauroczył, zafascynował mnie bez pamięci. Na korzyść pierwszego działało to, że byliśmy ze sobą ponad dwa lata, razem mieszkaliśmy, razem próbowalismy wieść normalne życie. Drugi zaś miał tą przewagę iż był zupełnie inny, świeży, nowy, nieznany. Starszy od mojego, bardziej doświadczony, ale też bardziej zmysłowy, ułozony i taki jakim chciałbym widzieć mojego, który niestety zbyt często do kieliszka sięgał, który też nie wahał się podnieść ręki, dla którego sam nie wiem, kim byłem... Wahałem się wtedy i wahałem się jeszcze jakiś czas. W końcu jednak decyzję musiałem podjąć. Nie wybierałem pomiędzy jednym a drugim, bo z jednym byłem, a drugi zniknął z horyzontu. Straciłem swoją szansę, ale tak czy inaczej podjąłem w końcu decyzję by zmienić swoje życie, by wyprowadzić się. Dzisiaj myślę, że to była słuszna decyzja. Mimo tego, że rozstanie do łatwych nie należało, płacz, krzyki, groźby. Dobijała mnie tez przez jakiś czas tęsknota. Tęsknota za tym, co znałem, co miałem na codzień. Wiem, że to pewnie kwestia przyzwyczajenia, ale tęskniłem za tym, że on był, kiedy wracałem z pracy, uczelni. Teraz jego nie ma, więc skąd to rozdarcie? Prawię rok później, jestem w podobnej sytuacji. W sytuacji, z której nie wiem jak wybrnąć, która przestaje być coraz mniej wygodna. Od maja spotykam się z kimś, z kim łączyć miał nas tylko jednorazowy sex. Taki bez zobowiązań, taki bez wchodzenia sobie w zycie z butami. Cześć, cześć, barabara, na razie, nie znamy się. Od maja minęło sporo czasu, jednak my wciąż się widujemy. Zgadza się rżniemy się przy tym jak króliczki i jest nam z tym dobrze. Tyle tylko, że... że pojawiło się to coś, co nie powinno się w ogóle pojawiać - uczucie. Dlaczego nie, ktoś mógłby spytać. Odpowiedź jest prosta. Artur jest od bardzo długiego czasu w związku z innym mężczyzną. Mieszkają razem, pracują razem, są razem. Ja miałem być tylko odskocznią podczas podróży służbowej do Poznania. Nie wyszło. Stałem się czymś więcej, stałem się... sam nie wiem. Nie umie odpowiedzieć kim dla Niego jestem, co znaczę w Jego życiu. Sam chyba też tej odpowiedzi się boję, może dlatego chce jej uniknać? Na domiar złego niedawno pojawił się On. Facet w którym podkochuję się od roku - jest moim wykładowcą. Ta nagle okazało się, że siedzimy w tej samej branży, że ja i On nadajemy na tych samych falach, zarówno seksualnie, jak i intelektualnie (chociaż mi dalego do Niego). Uwierzyłem, że nawet marzenia mogą się spełnić. W końcu marzyłem o nim, w końcu nie raz myślałem sobie, że gdyby Cezary był do zdobycia... No i zdobyłem Go. Może nie do końca, bo ciężko mi wyczuć, o co Jemu chodzi, ale spotykamy się. Uwielbia gdy robię Jemu masaż, a ja uwielbiam zasypiać obok Niego, wtulony w Jego plecy i budzić się widząc Jego uśmiech. Uwielbiam też, gdy mówi, pisze do mnie Mały. W czym problem? Otóż, zarówno jednego jak i drugiego darzę jakimś uczuciem. Jeden i drugi mnie fascynuje i jednego i drugiego chciałbym dla siebie. Artur jednak, nie zmieni swojego ustatkowanego życia, dla mnie - w końcu już to nie raz mówił. Cezary ma zaś opory ze względu na relację, które nas łączą na uczelni. Jednego i drugiego nie mogę wyczuć, co tak naprawdę są w stanie mi dać, jak i tego, czego chcą, żądają ode mnie. Z tego powodu nie mogę się zdecydować, nie umiem zakończyć ani jednej, ani drugiej znajomosci, mimo tego, że jestem świadomy faktu, iż kiedyś będę musiał to zrobić. 2008-10-14 22:23:39 skomentuj (0) Znowu ja Gorące kakao, kadzidło cynamonowe, uzyka sprzed prawie piętnastu lat i ja. Próbuję wprowadzić się w stan, w którym jak kiedyś przelewanie uczuć za pomocą klawiatury było dla mnie łatwizną. Dawno zatraciłem ten dar, opisywania swoich emocji, wrażeń, doświadczeń. Ogólnie potraciłem wiele, z pozytywnych cech które kiedyś miałem. Nie wiem, tylko czy to kwestia wieku, czy kwestia doświadczeń życiowych, które kształtują człowieka. Wiem jedno, jestem inny niż byłem kiedyś, ale nie mogę powiedzieć, czy lepszy, czy gorszy. 2008-10-12 21:04:15 skomentuj (1) |